Posty zawierajÄ…ce tag ‘literatura’

Bergamuty z Cooltury

Åšroda, stycznia 14th, 2009

Oto wszystko co pojawiÅ‚o siÄ™ na temat wyprawy “W 80 dni dookoÅ‚a Å›wiata (nie wyjeżdżajÄ…c z Londynu)” w druku.

Trochę ciężka, ale za to pełna wersja do ściągnięcia, 20MB, czyli 51 stron żywcem wydartych z tygodnika Cooltura:

cover1

Polecam też skróconą wersję - 4 strony podsumowania, 1.5MB:
cover2

Enjoy!

PS pozdrowienia i podziękowania dla prężnego działu graficznego w Coolturze, który to wszystko elegancko poskładał.

Romantyczność

Åšroda, listopada 5th, 2008

24 hours in London

Zasnąłem wczoraj w nocnym autobusie, obudziłem się na pętli. Lekki spadek formy zdaje się ostatnio. Zaczyna mi się to wszystko wymykać z rąk. Pędzą kolejne tygodnie, strony do zapisania, wymyślenia, redagowania. I szybciej i więcej.

I co mam zrobić? Wrócić do swojego polskiego kokonu i dla złapania równowagi Mickiewicza recytować sobie cichutko:

Źle mnie w złych ludzi tłumie,
Płaczę, a oni szydzą;
Mówię, nikt nie rozumie;
WidzÄ™, oni nie widzÄ…!

Aaaaa… Nieeee…

Londyn znad Nilu

Åšroda, paŸdziernika 15th, 2008

Egyptian London

– Od dziewięciu lat poszukuję śladów wpływu starożytnego Egiptu na Londyn. Gdy zaczynałem, nie byłem pewien, czy zbiorę wystarczająca ilość materiału, by stworzyć z tego książkę. Okazało się, że te wpływy są o wiele mocniejsze, niż się spodziewałem! – opowiada Chris Elliott, członek Egypt Exploration Society, który odnalazł i opisał w Londynie już ponad 250 lokalizacji związanych ze starożytną kulturą.

Chris Elliott - Egyptian London

– To jedna z najstarszych cywilizacji i w dodatku dobrze zachowana. Pozostałości po niej są spektakularne. O starożytnych Egipcjanach wiemy sporo, bo dużo pisali – mówi Chris Elliott, który chciałby opublikować swoją książkę za rok.

Na londyńczyków kultura Egiptu miała wpływ już od początku. W czasach Rzymian, była tu świątynia Ozyrysa. W średniowieczu wielbłądy pojawiały się w herbach szlacheckich. Pierwsze mumie przywieziono do Londynu w XVIII wieku. Prawdziwy rozkwit zainteresowania kulturą Egiptu zaczął się jednak sto lat później.

– To było w czasach wojen napoleońskich. By bronić angielskiego połączenia z Indiami, Brytyjczycy pokonali Francuzów najpierw na wodzie, a potem na lądzie. Przywożone w tym czasie do British Museum przedmioty, to wojenne łupy – opowiada Chris. – To był początek wielkiej kolekcji, a Egipt stał się niezwykle modny wśród arystokracji i w królewskich kręgach.

Egyptian London

Zaczęto dekorować domy w egipskie wzory, powstały grobowce inspirowane sztuką znad Nilu. Po wojnach napoleońskich Egipt odwiedzało coraz więcej Brytyjczyków. Tworzyli prywatne kolekcje oraz modele grobowców pokazywane w Londynie. Kolekcjonerzy stawali się członkami wyższych sfer, bo pokazywali to, czego nikt tutaj wcześniej nie widział.

Z ponad 250 opisanych przez siebie lokalizacji, Chris Elliott poleca szczególnie wizerunek bogini Sechmet o głowie lwa, który zdobi wejście do słynnego dom aukcyjnego Sotheby`s przy New Bond Street.

– W środku jest też druga, drewniana statuetka, która ma 5000 lat, która jest tam przesuwana z miejsca na miejsce. Kiedy ją fotografowałem, wypadła z rąk człowieka, który ją właśnie przenosił. Szybko postawił ją z powrotem. To ma 5000 lat… – pisnąłem tylko.

Na cmentarz w Abney Park prowadzi brama wykonana w stylu egipskim. Smaczkiem jest fakt, że autor zrobił błąd w hieroglifach, można powiedzieć – ortograficzny.

Nie można przeoczyć oryginalnego obelisku nazwanego Cleopatra`s Needle, który wznosi się przy Embankment. Wspaniałe zdobienia egipskie można zobaczyć na Britannia House przy Shaftesbury Avenue.

Egyptian London

Związek z Egiptem miał też Klub Reforma przy Pall Mall. W 1846 r. wydano tu bankiet dla Ibrahima Pashy, syna Muhammada Ali, władcy Egiptu. Szef kuchni, Alexis Benoit Soyer (który nomen omen opublikował pierwszy przepis na frytki) stworzył deser w kształcie piramidy, mający prawie 1 metr wysokości, z podobiznami władców Egiptu.

No i oczywiście dom handlowy Harrods…

Egyptian London

Ale czy to nie jest przypadkiem kicz?

- Owszem, czasem twórca może przesadzić. Rozmawiałem z projektantem egipskiego hallu w Harrodsie – mówi Chris Elliott. – Nie uważa, że wyszedł mu kicz. Jednak dla mnie to spektakularne, ale za bardzo barokowe. Wolę bardziej klasyczne interpretacje.

Egyptian London

Sklep z inspiracjami

PoniedziaÅ‚ek, wrzeœnia 29th, 2008

stanfords manager

Rozpoczynając podróż, wybrałem się w miejsce, gdzie większość odkrywców rozpoczyna swe wojaże. Po największej księgarni z mapami na świecie oprowadzał mnie Andrew Steed, jej główny dyrektor. Szukałem przewodnika po wielokulturowym Londynie.

Ksiegarnia Stanfords przy Long Acre w Covent Garden, od ponad stu lat dostarcza inspiracji podróżnikom i turystom. Przed swoimi wyprawami zaopatrywali sie tu odkrywcy jak dr Livingstone, Cecil Rhodes, czy Florence Nightingale. Dziś z jej usług korzysta brytyjska armia i współczesni podróżopisarze.

- Jesteśmy na przykład zaprzyjaźnieni z Michaelem Palinem – mówi Andrew Steed, menadżer. - Kiedy robił swoją pierwszą podróż dla BBC, też w 80 dni dookoła świata, odwiedził nasz sklep.

Choć można tu znaleźć przewodniki i książki podróżnicze, Stanfords specjalizuje się w sprzedaży map. - Twierdzimy, że jesteśmy największym sklepem specjalistycznym na świecie – mówi z dumą menadżer.
Schodzimy do piwnic, gdzie podłogę zdobi ogromna mapa Londynu. Stojąc jedną nogą na Hammersmith,
druga ledwo sięga Ealingu. Sklep w Covent Garden działa od 1901 r., w specjalnie zaprojektowanym
do sprzedaży map, trzypiętrowym budynku. Założyciel firmy, Edward Stanford był pierwszym, który stworzył dokładną mapę Londynu w 1862 roku.

stanfords

- To, co widać na półkach, to tylko mały procent tego czym dysponujemy. Większość map zamawiamy
na żądanie – opowiada Andrew, gdy zatrzymujemy się przy półce z książkami o Londynie. - Tradycyjnie nie sprzedawaliśmy dużo literatury, ale to się zmienia z biegiem czasu. Mamy więc powieści dotyczące Londynu, są książki o historii poszczególnych części miasta.

A co z przewodnikiem po różnych kulturach Londynu? Tego znaleźć nie mogliśmy.

Panie i panowie – własnie odkryliśmy lukę na rynku!