Posty zawierające tag ‘książę’

Bergamuty z Cooltury

Środa, stycznia 14th, 2009

Oto wszystko co pojawiło się na temat wyprawy “W 80 dni dookoła świata (nie wyjeżdżając z Londynu)” w druku.

Trochę ciężka, ale za to pełna wersja do ściągnięcia, 20MB, czyli 51 stron żywcem wydartych z tygodnika Cooltura:

cover1

Polecam też skróconą wersję - 4 strony podsumowania, 1.5MB:
cover2

Enjoy!

PS pozdrowienia i podziękowania dla prężnego działu graficznego w Coolturze, który to wszystko elegancko poskładał.

Ciasteczka dżentelmeńskie

Wtorek, padziernika 7th, 2008

lonon transport museum

Na spotkanie umówiliśmy się w jednym z eleganckich klubów dla wyższych sfer. Trochę się denerwowałem, nie wiedziałem, jak ułożyć ręce, jak się przywitać, co powiedzieć. Czekałem na Marie Scott, wydawcę „Savile Row”, magazynu dla dżentelmenów i dam.

Savile Row to także nazwa ulicy w centralnym Londynie, przy której mieszkał Phileas Fogg, dżentelmen z krwi i kości, bohater powieści Julesa Verne`a. Nie przez przypadek autor wybrał właśnie ten adres. Ulica ta słynie z zakładów krawieckich z najwyższej półki.
Rozmówczyni spóźniła się nieco. To mnie ośmieliło. Wygląda na to, że nawet dama może pozwolić sobie na taką słabość.

– Czy napijesz się kawy? – zapytała po przeprosinach.

– Chętnie – odpowiedziałem, przechodząc od razu do pytania o wizerunek dżentelmenów który mamy: elegancko ubranego człowieka z laseczką, przechadzającego się dostojnie.

– To tylko jeden rodzaj – zaśmiała się Marie, wyjaśniając, że dzisiaj wystarczy mieć dobre maniery, by móc nazwać się dżentelmenem. Trzeba być dobrym dla innych, opiekować się słabymi, mieć swój honor.

– Okropna kawa, przepraszam za to. Zimna, czyż nie? – przerwała. – Oczywiście nadal istnieją kluby dla dżentelmenów, w większości niezmienione. Ważne jest, do jakiej szkoły się chodziło, to głównie w tych elitarnych z internatem uczyło się manier. Ważne jest też wychowanie w rodzinie – mówiła dostojnie Marie Scott, podsuwając talerzyk i kończąc wątek słowami: – Poczęstuj się proszę ciasteczkiem.

– Dziękuję – odpowiedziałem. – Ale dlaczego w ogóle warto być dżentelmenem?

– To czyni twoje życie bardziej przyjemnym. Ludzie lubią dżentelmenów – stwierdziła rozmówczyni.

– Ale czy przez te wszystkie nienaganne maniery nie tworzy się dystans między ludźmi?

– Dlaczego tak myślisz? To jest także część bycia dżentelmenem czy damą, muszą sprawiać, że ludzie czują się przy nich dobrze. Jeszcze ciasteczko?

Łysina księcia Edwarda

Środa, padziernika 1st, 2008

prince edward

W miejscu takim jak Pall Mall, pełnym klubów dżentelmeńskich, nawet nie wiesz kiedy możesz się natknąć na któregoś z przedstawicieli wyższych sfer. Gdy tak staliśmy, podziwiając fasadę Klubu Reforma, kierowca autobusu szturchnął mnie w ramię:

- O, a tu książę Edward sobie idzie – powiedział wskazując na dżentelmena wychodzącego z sąsiedniego budynku, przy Pall Mall 106, gdzie mieści się Travellers Club.

- Tego się nie spodziewałeś? – zaśmiał się. Ano nie. Łysina, to wszystko co zdążyłem sfotografować… Mimo wszystko biorę to spotkanie za dobrą wróżbę dla całego naszego przedsięwzięcia.

I już teraz przypominam sobie poprzednie spotkania z innym przedstawicielem rodziny królewskiej. W wersji gumowej:

prince charles & elton john

i wersji woskowej:

charles

Niech ktoś teraz powie, że książęta to sztywniaki.