
Na całym świecie 70 milionów ludzi przyznaje się do irlandzkiego pochodzenia, choć na samej na wyspie pozostało ich niespełna 6 milionów (licząc z Irlandią Północną). Mocna reprezentację mają też w Londynie, gdzie w jednym z dziesiątek irlandzkich pubów można poczuć się jak na Zielonej Wyspie, popijając aksamitnego guinnessa, rozmyślając nad całą przebytą drogą zielonym krążownikiem prosto z USA.
Przy okazji poszukiwania językowych próbek, dowiedziałem się też, że język irlandzki uznany jest za urzędowy, choć biegle posługuje się nim tylko 250 tysięcy osób. Od czasu ogłoszenia przez Irlandię niepodległości w 1922 roku starają się go chronić, bo choć jest niezwykle ważny dla zachowania tożsamości narodowej, nie znał go nawet najwybitniejszy poeta irlandzki Yeats. Dziś irlandzki jest jednym z 23 oficjalnych języków Unii Europejskiej, a gazeta The Irish Independent, by obudzić świadomość narodową, do weekendowego wydania, dodaje płytę z językowym kursem.
Ja język irlandzki (gaelic) dodałem już jakiś czas temu. Więc dziś bez nowego języka. A czas goni…