
– Wracajcie! – apelował bezskutecznie do francuskich imigrantów Nicolas Sarkozy, jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej. Dziś o eksplodującej liczbie Francuzów na Wyspach Brytyjskich mówi Caroline Sivilia, założycielka pisma „London Macadam”.
Padają różne liczby – w Londynie mieszka od 200 do 500 tysięcy imigrantów zza kanału La Manche. Biznesmeni, piekarze i restauratorzy przyjeżdżają, by wyzwolić się od wysokich podatków i restrykcyjnych przepisów dotyczących zatrudniania ludzi.
W dzielnicy South Kensington na każdym kroku słychać język francuski, jest tu ambasada i Institute Francais, działają księgarnie, gdzie można kupić „W 80 dni dookoła świata” w oryginale. Są kawiarenki w stylu paryskim i filia kwiaciarni Monceau Fleury, a przeciskając się w tłumie bardziej wypada powiedzieć „excuse-moi” niż „sorry”. Ze względu na zwiększającą się ilość młodzieży, szkoły takie jak liceum imienia Charles`a de Gaulle`a, zmuszone są odmawiać połowie zgłaszających się. Wszędzie można natknąć się na darmowe pismo „London Macadam”, które jest częścią największej francuskiej grupy medialnej w Londynie. Działa w niej także serwis internetowy, radio i magazyn dla kobiet. „London Macadam” jest dwumiesięcznikiem, ukazuje się od 5 lat.
– Wszystko to kierujemy do 500 tysięcy Francuzów, którzy mieszkają w Londynie, ale także do miłośników naszej kultury i języka – mówi Caroline Sivilia, redaktor naczelna, która zajmuje się także organizacją różnego rodzaju festiwali.
– Czasem musimy spotykać się na francuskich imprezach, by nie odcinać się od historii. Musimy też pozostać w ścisłym związku z Francją – dodaje Caroline. – Organizujemy imprezy pod hasłem „Francuskie środy” i promujemy nasze restauracje. My po prostu kochamy swoją kulturę.