Posty zawierające tag ‘film’

Bergamuty z Cooltury

Środa, stycznia 14th, 2009

Oto wszystko co pojawiło się na temat wyprawy “W 80 dni dookoła świata (nie wyjeżdżając z Londynu)” w druku.

Trochę ciężka, ale za to pełna wersja do ściągnięcia, 20MB, czyli 51 stron żywcem wydartych z tygodnika Cooltura:

cover1

Polecam też skróconą wersję - 4 strony podsumowania, 1.5MB:
cover2

Enjoy!

PS pozdrowienia i podziękowania dla prężnego działu graficznego w Coolturze, który to wszystko elegancko poskładał.

Curuś

Piątek, grudnia 12th, 2008

DSC_0019

Dzisiaj wchodzi do londyńskich kin film Trade z naszą Alicją. Kiedy tu była, już prawie rok temu, przyjechała prosto z Hollywood.

Kontynuując na Bergamutach amerykański wątek w Londynie, trzeba powiedzieć, że Alicja Bachleda-Curuś urodziła się w Meksyku, a szkołę teatralną i filmową ukończyła w Nowym Jorku. W filmie „Trade”, u boku Kevina Kline’a zagrała jedną z głównych ról – Polkę porwaną przez gang handlarzy ludźmi. Pojawiła się na okładkach wielkich amerykańskich czasopism i zdobyła też kilka nagród.

I ciągle biedna nie wie co ma zrobić, bo w Polsce wszyscy i tak mają ją za Zosię

***

A dziś w języku mokpe wypowiada się pan Ndi, pochodzący z kameruńskiej wioski Muea:

Londyńska Ulica Sezamkowa

Wtorek, grudnia 9th, 2008

IMG_0412

Macki amerykańskiej kultury sięgają wszędzie.

Michael Palin: Dookoła świata na 80 sposobów

Poniedziałek, listopada 17th, 2008

michael palin

Michael Palin, komik znany z „Latającego Cyrku Monty Pythona”, jest zapalonym podróżnikiem. Filmując dla BBC, objechał świat dookoła w 80 dni, okrążył Pacyfik, dotarł z bieguna północnego na południowy, w Himalaje i na Saharę. A wszystko to przy użyciu transportu publicznego.

Choć z „Pythonami” wymyślił Ministerstwo Dziwnych Kroków, dziś uważa, że nie ma lepszego sposobu na poznawanie świata niż poruszanie się publicznymi środkami transportu. O swojej kampanii na rzecz jego poprawy opowiadał w ubiegłym tygodniu na spotkaniu w Queen Elizabeth Hall.
– Dlaczego tutaj jestem? Cóż, dwadzieścia lat temu, jesienią, ruszyłem w podróż dookoła świata w 80 dni, która zmieniła moje życie. Występowałem jako prezenter, ale zawsze uważałem, że słowo „ofiara” lepiej opisuje proces podróżowania z ekipą BBC, która śledzi każdy twój krok – śmiał się ze sceny Palin.
– Jestem związany z Kampanią na Rzecz Lepszego Transportu (Campaign for Better Transport) przez te całe 20 lat. Przewodniczyłem jej nawet w połowie 80-tych, do teraz jestem jej prezydentem. Zawsze popierałem publiczny transport, sam często jeżdżę metrem, lobbowałem na rzecz wspólnej i spójnej polityki transportowej na naszej zatłoczonej wyspie.
– Podróż „W 80 dni dookoła świata” bardzo pomogła naszej kampanii. Nie mogąc latać, nasz sukces czy porażka zależały od dostępności naziemnych środków transportu. Przybierał on wiele kształtów i form, od pociągów przez łodzie towarowe czy sanki ciągnięte przez psy. Mimo desperackiej frustracji, nieszczęśliwych zbiegów okoliczności i niespodziewanych przygód wszystko razem zadziałało na tyle, że wróciliśmy do Londynu mając jeszcze pół dnia w zapasie.
– Sukces tej wyprawy stworzył wiele szans, a dla mnie skończyło się to możliwością dalszego testowania tolerancji dla środków transportu od bieguna północnego po południowy, wokół Pacyfiku, na Saharze i w Himalajach. Siedem razy powiedziałem sobie, że to była moja ostatnia podróż i siedem razy skłamałem.
– Dla mnie zawsze podróż była ważna, tak samo jak dotarcie do celu. Niewielu jest ludzi, którzy prowadzą kampanię na rzecz transportu i jechali na wielbłądzie, słoniu czy jaku, przeciskali się rowerem przez Szanghaj w godzinach szczytu, odwiedzili wulkany docierając tam na ośle, wylądowali na przemieszczającej się górze lodowej albo dzielili wagon mauretańskiego pociągu ze stadem kozłów.
– Wyprawa „W 80 dni dookoła świata”, filmowana przez BBC, która rozpoczęła się wizytą w Klubie Reforma w 1988 r., uświadomiła mi, że podróżowanie transportem publiczny, choć nie zawsze olśniewające, jest jednym z najlepszych sposobów na poznawanie miejsc i ludzi.

To jest Miś na skalę naszych możliwości

Niedziela, listopada 9th, 2008

A myśmy chcieli z kolegami helikopter wynająć i Misia dostarczyć. Tylko mu się oczko odlepiło. Temu Misiu.

Marzenia o Bollywood

Wtorek, padziernika 28th, 2008

Nigdy nie byłem w Indiach, więc może stąd dłuższy przystanek w londyńsko-hinduskich klimatach. W sumie sam Fogg zabawił tu także chwilę, przebijając się przez subkontynent pociągiem, a później na grzbiecie słonia…

Czas jednak ruszyć w dalszą drogę, cytując jeszcze studentów, którzy żyją marzeniami o karierze w Bollywood.

bollywood school

- Jeśli nie wzięłabym w nim udziału, z pewnością żałowałabym tego - Anu Singh na kurs przyjechała aż z Kalifornii. - Teraz koncentruję się na wyjeździe do Indii, ale oczywiście, jeśli zadzwoni Hollywood, nie powiem „nie” - śmieje się. - W listopadzie polecimy do Bombaju, by zobaczyć kulisy wielkich produkcji i poznać ludzi z branży filmowej. Mam nadzieję, że coś się dla mnie wydarzy. Mimo iż mieszkam w Kalifornii, Londyn jest dla mnie bardziej dostępny niż Hollywood, tu się urodziłam, poza tym wychowałam się na filmach z Bollywood, kocham je.

- Studiowałem dramat w college`u i telewizję na uniwersytecie - dodaje Hassan Khan, który mieszka we wschodnim Londynie. - Grałem w teatrach, brałem udział w licznych produkcjach jako asystent reżysera. Problem w tym, że tutaj brakuje możliwości dla Brytyjczyków azjatyckiego pochodzenia. Dlatego wybrałem ten kurs. Wierzę, że będzie dla mnie trampoliną, by dostać się do filmu w Indiach. Jeśli chodzi o konkurencję, nie wierzę w nią. Gdy jesteś dobry, będzie dla ciebie praca. Wychowałem się na filmach z Bollywood, zawsze śpiewałem, tańczyłem, podziwiałem aktorów. Rodzice w pełni mnie popierają. – Jeśli masz talent, udowodnij to – powiedzieli.

**

A tak poza tym to w Londynie spadł śnieg. Jestem załamany.

Szkoła w Londynie, kariera w Indiach

Poniedziałek, padziernika 27th, 2008

bollywood school

„Bollywood” to jest złe określenie. Nie chcemy być mniejszym bratem Hollywood. Mamy własną tożsamość – mówi Hemendra Bhatia, jeden z nauczycieli pierwszej szkoły poza Indiami, która kształci aktorów do gry w hinduskich filmach i telewizji.

Spotykamy się na zajęciach w Ealing Institute of Media. Szkołę otwarto we wrześniu. Na pierwszym kursie jest 7 studentów, piątka z Londynu oraz po jednej studentce z USA i Pakistanu. Właśnie przygotowują się do zajęć, prowadząc rozgrzewkę. Szkoła jest wspólnym przedsięwzięciem akademii Actors Preparers z Indii i organizacji Heathrow City Partnership. Kurs swoim nazwiskiem firmuje Anupam Kher, wielokrotnie nagradzany aktor, który zagrał już w prawie 400 filmach.

Trzymiesięczne zajęcia kosztują 4000 funtów. Oprócz codziennych ćwiczeń, studenci wybiorą się także na tydzień do Bombaju, gdzie zobaczą kulisy produkcji filmowej, a także poznają reżyserów, aktorów i producentów.

– Dzień zaczyna się od ćwiczenia jogi, potem jest nauka tańców bollywodzkich i innych. Pokazujemy też niektóre elementy sztuk walki. Oczywiście nauczana jest też cała gama technik aktorskich, modulacja głosu, dykcja, a nawet język hindi. Robimy też wykłady na temat produkcji i reżyserii – opowiada Ash Verma z organizacji Heathrow City, który koordynuje cały projekt.

Studenci po rozgrzewce, gotowi są do pokazania kilku układów tanecznych: – W czasie pracy nad filmem, gdy aktorzy mają nagrywać scenę ze śpiewem i tańcem, spotykają się wcześniej na kilkudniowych warsztatach, by ułożyć choreografię i ćwiczyć – wyjaśnia prowadzący zajęcia.

Ash Verma kontynuuje: – Indyjskie media i przemysł rozrywkowy są jednymi z najszybciej rozwijających się na świecie. Ich przychody rosną, według prognoz, mają osiągnąć 22,5 miliarda dolarów w 2011 r. Jeśli podejmie się teraz właściwe kroki, Londyn może stać się międzynarodową stolicą Bollywoodu. W tej branży aktorzy muszą być także biznesmeni. Muszą rozumieć, jak to wszystko działa.

bollywood school

Najpierw powinni jednak nauczyć się grać i wyrażać emocje. Po tańcach, przyszedł czas na ćwiczenie przed kamerą. Hemendra Bhatia, aktor i reżyser instruuje swoich podopiecznych. Mają pokazać scenę, w której mąż podejrzewa, że żona ma romans. Studenci zaczynają od dialogu pomiędzy dwoma postaciami. Ćwiczenia są nagrywane, a później omawiane. W ich trakcie nauczyciel wyjaśnia: – Gra nie polega na recytowaniu tekstu. Pamiętajcie: mniej mówienia, więcej emocji!

– Kiedy przyjmowaliśmy ich do szkoły, poza tym, że prezentowali przygotowany materiał, mieliśmy długie rozmowy, sprawdzaliśmy, jakie mają ambicje i predyspozycje – opowiada Hemendra Bhatia, po skończonym ćwiczeniu. – Wszyscy bardzo chcą zostać aktorami. Biorąc udział w tym kursie chcą się sprawdzić, dowiedzieć, czy mają to coś, co potrzebne jest do bycia aktorem.

Jeśli londyńska szkoła odniesie sukces, podobne projekty powstaną w Południowej Afryce i Australii. Ash Verma, który zajmuje się projektem od strony biznesowej, jest optymistą.
– Wierzę, że Londyn, niezwykle kreatywny, najbardziej zróżnicowany etnicznie i kulturowo, jest świetnym miejscem dla aktorów. Ważna jest też pozycja tego miasta w świecie oraz wielkość hinduskiej społeczności. To wszystko dobrze nam wróży. Chcemy po prostu połączyć to, co najlepsze w Bollywood i hinduskim kinie z tym, co najlepsze w Europie.

Kawa czy herbata?

Piątek, padziernika 24th, 2008

hmm…

Bollywood Pana Kleksa

Środa, padziernika 22nd, 2008

Bollywood

Choć jakimś cudem udało mi się zdobyć akredytację na Londyński Festiwal Filmowy, dzisiaj wybrałem coś innego. Kręcąc się po dzielnicy Southall trafiłem do Himalaya Palace, kina, gdzie za 3 funty (taniej niż wypożyczenie dvd), można obejrzeć bollywoodzkie superprodukcje.

Siedziałem przez dwie i pół godziny, wśród szlochających starszych pań, nie mogąc uwierzyć, że tak można robić filmy. To wszystko jest takie jakieś z Akademii Pana Kleksa - idą, gadają i nagle zaczynają śpiewać.

Bollywood

Ale w tym jest jeszcze więcej. To dwie i pół godziny harlequina, sztuki Fredry, MTV Asia, musicalu i wenezuelskiej telenoweli. Wstrząśnięte i zmieszane.

Karzzzz miał premierę zaledwie 5 dni temu. Produkcja hinduska, ale akcja toczy się w Afryce.

Ona pozwala by się zabił, zabierając spadochron i wyskakując z awionetki, którą wcześniej pozbawiła paliwa. On umiera, ale odradza się w ciele młodego piosenkarza.

Bollywood

Więc ona znowu chce go zabić, tym razem w scenie jakby żywcem z filmu Hitchcocka Północ, północny zachód:

Bollywood

Tylko, że tym razem to ona ponosi zasłużoną karę.

**

PS jutro wybieram się do szkoły dla bollywoodzkich aktorów…