
– „Bollywood” to jest złe określenie. Nie chcemy być mniejszym bratem Hollywood. Mamy własną tożsamość – mówi Hemendra Bhatia, jeden z nauczycieli pierwszej szkoły poza Indiami, która kształci aktorów do gry w hinduskich filmach i telewizji.
Spotykamy się na zajęciach w Ealing Institute of Media. Szkołę otwarto we wrześniu. Na pierwszym kursie jest 7 studentów, piątka z Londynu oraz po jednej studentce z USA i Pakistanu. Właśnie przygotowują się do zajęć, prowadząc rozgrzewkę. Szkoła jest wspólnym przedsięwzięciem akademii Actors Preparers z Indii i organizacji Heathrow City Partnership. Kurs swoim nazwiskiem firmuje Anupam Kher, wielokrotnie nagradzany aktor, który zagrał już w prawie 400 filmach.
Trzymiesięczne zajęcia kosztują 4000 funtów. Oprócz codziennych ćwiczeń, studenci wybiorą się także na tydzień do Bombaju, gdzie zobaczą kulisy produkcji filmowej, a także poznają reżyserów, aktorów i producentów.
– Dzień zaczyna się od ćwiczenia jogi, potem jest nauka tańców bollywodzkich i innych. Pokazujemy też niektóre elementy sztuk walki. Oczywiście nauczana jest też cała gama technik aktorskich, modulacja głosu, dykcja, a nawet język hindi. Robimy też wykłady na temat produkcji i reżyserii – opowiada Ash Verma z organizacji Heathrow City, który koordynuje cały projekt.
Studenci po rozgrzewce, gotowi są do pokazania kilku układów tanecznych: – W czasie pracy nad filmem, gdy aktorzy mają nagrywać scenę ze śpiewem i tańcem, spotykają się wcześniej na kilkudniowych warsztatach, by ułożyć choreografię i ćwiczyć – wyjaśnia prowadzący zajęcia.
Ash Verma kontynuuje: – Indyjskie media i przemysł rozrywkowy są jednymi z najszybciej rozwijających się na świecie. Ich przychody rosną, według prognoz, mają osiągnąć 22,5 miliarda dolarów w 2011 r. Jeśli podejmie się teraz właściwe kroki, Londyn może stać się międzynarodową stolicą Bollywoodu. W tej branży aktorzy muszą być także biznesmeni. Muszą rozumieć, jak to wszystko działa.

Najpierw powinni jednak nauczyć się grać i wyrażać emocje. Po tańcach, przyszedł czas na ćwiczenie przed kamerą. Hemendra Bhatia, aktor i reżyser instruuje swoich podopiecznych. Mają pokazać scenę, w której mąż podejrzewa, że żona ma romans. Studenci zaczynają od dialogu pomiędzy dwoma postaciami. Ćwiczenia są nagrywane, a później omawiane. W ich trakcie nauczyciel wyjaśnia: – Gra nie polega na recytowaniu tekstu. Pamiętajcie: mniej mówienia, więcej emocji!
– Kiedy przyjmowaliśmy ich do szkoły, poza tym, że prezentowali przygotowany materiał, mieliśmy długie rozmowy, sprawdzaliśmy, jakie mają ambicje i predyspozycje – opowiada Hemendra Bhatia, po skończonym ćwiczeniu. – Wszyscy bardzo chcą zostać aktorami. Biorąc udział w tym kursie chcą się sprawdzić, dowiedzieć, czy mają to coś, co potrzebne jest do bycia aktorem.
Jeśli londyńska szkoła odniesie sukces, podobne projekty powstaną w Południowej Afryce i Australii. Ash Verma, który zajmuje się projektem od strony biznesowej, jest optymistą.
– Wierzę, że Londyn, niezwykle kreatywny, najbardziej zróżnicowany etnicznie i kulturowo, jest świetnym miejscem dla aktorów. Ważna jest też pozycja tego miasta w świecie oraz wielkość hinduskiej społeczności. To wszystko dobrze nam wróży. Chcemy po prostu połączyć to, co najlepsze w Bollywood i hinduskim kinie z tym, co najlepsze w Europie.