Posty zawierające tag ‘egipt’

Bergamuty z Cooltury

Środa, stycznia 14th, 2009

Oto wszystko co pojawiło się na temat wyprawy “W 80 dni dookoła świata (nie wyjeżdżając z Londynu)” w druku.

Trochę ciężka, ale za to pełna wersja do ściągnięcia, 20MB, czyli 51 stron żywcem wydartych z tygodnika Cooltura:

cover1

Polecam też skróconą wersję - 4 strony podsumowania, 1.5MB:
cover2

Enjoy!

PS pozdrowienia i podziękowania dla prężnego działu graficznego w Coolturze, który to wszystko elegancko poskładał.

Brzuch do tańczenia

Piątek, padziernika 17th, 2008
planetegypt

– Ideałem dla tancerki jest wziąć cię w podróż, w czasie której podniecenie rośnie i opada – twierdzi Anne White z grupy Planet Egypt, która promuje środowisko tancerzy i szkół tańca orientalnego.

– W Egipcie rytm nadawany przez perkusję może być wyrażony przez każdą część ciała. Ważna jest też interpretacja tancerza, który buduje napięcie i wyraża emocje. Mówimy tu o tańcu trwającym 10 minut. To jest ten najlepszy, który można zobaczyć w klasycznych egipskich filmach – opowiada Anne. – Jest wiele różnych tańców w Egipcie, dla różnych klas społecznych, z różną muzyką, strojami, ale wszystkie mają podobne ruchy.

– „Taniec brzucha” to tylko nazwa nadana pod koniec XIX wieku czemuś, co już istniało. Arabowie nazywają go tak ze względu na turystów. Oryginalnie nazywa się – al Raqs al Sharqi – taniec wschodni.

– Niektórzy kochają tę muzykę, innych przyciągają kostiumy. Młode dziewczyny, które są zawsze pod czułym spojrzeniem ojców, mogą się w tym tańcu pokazać. Ja czuję się kobieco, pewna siebie, ten taniec daje mi energię i radość, wyraża się emocje. Muzyka ma ogromny wpływ, jest euforyczna, wyzwala ludzi – opowiada tancerka i założycielka Planet Egypt, grupy gromadzącej tancerzy i popularyzującej taniec orientalny w Londynie.

– Każdy może tańczyć. Na zajęcia przychodzą mężczyźni, dzieci, starsi. Nieważna płeć ani rozmiar. Twoje ciało to rytm. Kroki, oddech, bicie serca. Trzeba tylko podłożyć pod to muzykę – podsumowuje Anne White z grupy Planet Egypt.

Londyn znad Nilu

Środa, padziernika 15th, 2008

Egyptian London

– Od dziewięciu lat poszukuję śladów wpływu starożytnego Egiptu na Londyn. Gdy zaczynałem, nie byłem pewien, czy zbiorę wystarczająca ilość materiału, by stworzyć z tego książkę. Okazało się, że te wpływy są o wiele mocniejsze, niż się spodziewałem! – opowiada Chris Elliott, członek Egypt Exploration Society, który odnalazł i opisał w Londynie już ponad 250 lokalizacji związanych ze starożytną kulturą.

Chris Elliott - Egyptian London

– To jedna z najstarszych cywilizacji i w dodatku dobrze zachowana. Pozostałości po niej są spektakularne. O starożytnych Egipcjanach wiemy sporo, bo dużo pisali – mówi Chris Elliott, który chciałby opublikować swoją książkę za rok.

Na londyńczyków kultura Egiptu miała wpływ już od początku. W czasach Rzymian, była tu świątynia Ozyrysa. W średniowieczu wielbłądy pojawiały się w herbach szlacheckich. Pierwsze mumie przywieziono do Londynu w XVIII wieku. Prawdziwy rozkwit zainteresowania kulturą Egiptu zaczął się jednak sto lat później.

– To było w czasach wojen napoleońskich. By bronić angielskiego połączenia z Indiami, Brytyjczycy pokonali Francuzów najpierw na wodzie, a potem na lądzie. Przywożone w tym czasie do British Museum przedmioty, to wojenne łupy – opowiada Chris. – To był początek wielkiej kolekcji, a Egipt stał się niezwykle modny wśród arystokracji i w królewskich kręgach.

Egyptian London

Zaczęto dekorować domy w egipskie wzory, powstały grobowce inspirowane sztuką znad Nilu. Po wojnach napoleońskich Egipt odwiedzało coraz więcej Brytyjczyków. Tworzyli prywatne kolekcje oraz modele grobowców pokazywane w Londynie. Kolekcjonerzy stawali się członkami wyższych sfer, bo pokazywali to, czego nikt tutaj wcześniej nie widział.

Z ponad 250 opisanych przez siebie lokalizacji, Chris Elliott poleca szczególnie wizerunek bogini Sechmet o głowie lwa, który zdobi wejście do słynnego dom aukcyjnego Sotheby`s przy New Bond Street.

– W środku jest też druga, drewniana statuetka, która ma 5000 lat, która jest tam przesuwana z miejsca na miejsce. Kiedy ją fotografowałem, wypadła z rąk człowieka, który ją właśnie przenosił. Szybko postawił ją z powrotem. To ma 5000 lat… – pisnąłem tylko.

Na cmentarz w Abney Park prowadzi brama wykonana w stylu egipskim. Smaczkiem jest fakt, że autor zrobił błąd w hieroglifach, można powiedzieć – ortograficzny.

Nie można przeoczyć oryginalnego obelisku nazwanego Cleopatra`s Needle, który wznosi się przy Embankment. Wspaniałe zdobienia egipskie można zobaczyć na Britannia House przy Shaftesbury Avenue.

Egyptian London

Związek z Egiptem miał też Klub Reforma przy Pall Mall. W 1846 r. wydano tu bankiet dla Ibrahima Pashy, syna Muhammada Ali, władcy Egiptu. Szef kuchni, Alexis Benoit Soyer (który nomen omen opublikował pierwszy przepis na frytki) stworzył deser w kształcie piramidy, mający prawie 1 metr wysokości, z podobiznami władców Egiptu.

No i oczywiście dom handlowy Harrods…

Egyptian London

Ale czy to nie jest przypadkiem kicz?

- Owszem, czasem twórca może przesadzić. Rozmawiałem z projektantem egipskiego hallu w Harrodsie – mówi Chris Elliott. – Nie uważa, że wyszedł mu kicz. Jednak dla mnie to spektakularne, ale za bardzo barokowe. Wolę bardziej klasyczne interpretacje.

Egyptian London

Trzeba mieć nosa

Niedziela, padziernika 5th, 2008

bennospiramidowysydney opera house

Generalnie to już chyba po dziurki w nosie mam wszelkich zabytków, big benów, piramid i sydneyskich oper. Planując podróż po Londynie wydawało mi się jednak, że to będzie ok. Że zrobię sobie jakąś trasę pomiędzy ważnymi miejscami, poumawiam z ludźmi wcześniej i jakoś będę tym tropem podążał. Ale tu jest Londyn! Tu się niczego nie powinno planować. Przecież właśnie to chciałem odkryć - bogactwo i różnorodność czekające na każdym kroku. Zrzucam więc okowy (taaa… ciągle jeszcze we mnie ta polonistyczna nuta pobrzmiewa) i daję się ponieść miastu.

Chcę być jak Fogg. Phileas Fogg. Bo na razie to tylko jestem jak Fogg, ale Mieczysław.