
– Od dziewięciu lat poszukuję śladów wpływu starożytnego Egiptu na Londyn. Gdy zaczynałem, nie byłem pewien, czy zbiorę wystarczająca ilość materiału, by stworzyć z tego książkę. Okazało się, że te wpływy są o wiele mocniejsze, niż się spodziewałem! – opowiada Chris Elliott, członek Egypt Exploration Society, który odnalazł i opisał w Londynie już ponad 250 lokalizacji związanych ze starożytną kulturą.

– To jedna z najstarszych cywilizacji i w dodatku dobrze zachowana. Pozostałości po niej są spektakularne. O starożytnych Egipcjanach wiemy sporo, bo dużo pisali – mówi Chris Elliott, który chciałby opublikować swoją książkę za rok.
Na londyńczyków kultura Egiptu miała wpływ już od początku. W czasach Rzymian, była tu świątynia Ozyrysa. W średniowieczu wielbłądy pojawiały się w herbach szlacheckich. Pierwsze mumie przywieziono do Londynu w XVIII wieku. Prawdziwy rozkwit zainteresowania kulturą Egiptu zaczął się jednak sto lat później.
– To było w czasach wojen napoleońskich. By bronić angielskiego połączenia z Indiami, Brytyjczycy pokonali Francuzów najpierw na wodzie, a potem na lądzie. Przywożone w tym czasie do British Museum przedmioty, to wojenne łupy – opowiada Chris. – To był początek wielkiej kolekcji, a Egipt stał się niezwykle modny wśród arystokracji i w królewskich kręgach.

Zaczęto dekorować domy w egipskie wzory, powstały grobowce inspirowane sztuką znad Nilu. Po wojnach napoleońskich Egipt odwiedzało coraz więcej Brytyjczyków. Tworzyli prywatne kolekcje oraz modele grobowców pokazywane w Londynie. Kolekcjonerzy stawali się członkami wyższych sfer, bo pokazywali to, czego nikt tutaj wcześniej nie widział.
Z ponad 250 opisanych przez siebie lokalizacji, Chris Elliott poleca szczególnie wizerunek bogini Sechmet o głowie lwa, który zdobi wejście do słynnego dom aukcyjnego Sotheby`s przy New Bond Street.
– W środku jest też druga, drewniana statuetka, która ma 5000 lat, która jest tam przesuwana z miejsca na miejsce. Kiedy ją fotografowałem, wypadła z rąk człowieka, który ją właśnie przenosił. Szybko postawił ją z powrotem. To ma 5000 lat… – pisnąłem tylko.
Na cmentarz w Abney Park prowadzi brama wykonana w stylu egipskim. Smaczkiem jest fakt, że autor zrobił błąd w hieroglifach, można powiedzieć – ortograficzny.
Nie można przeoczyć oryginalnego obelisku nazwanego Cleopatra`s Needle, który wznosi się przy Embankment. Wspaniałe zdobienia egipskie można zobaczyć na Britannia House przy Shaftesbury Avenue.

Związek z Egiptem miał też Klub Reforma przy Pall Mall. W 1846 r. wydano tu bankiet dla Ibrahima Pashy, syna Muhammada Ali, władcy Egiptu. Szef kuchni, Alexis Benoit Soyer (który nomen omen opublikował pierwszy przepis na frytki) stworzył deser w kształcie piramidy, mający prawie 1 metr wysokości, z podobiznami władców Egiptu.
No i oczywiście dom handlowy Harrods…

Ale czy to nie jest przypadkiem kicz?
- Owszem, czasem twórca może przesadzić. Rozmawiałem z projektantem egipskiego hallu w Harrodsie – mówi Chris Elliott. – Nie uważa, że wyszedł mu kicz. Jednak dla mnie to spektakularne, ale za bardzo barokowe. Wolę bardziej klasyczne interpretacje.
