
Dzisiaj detektyw Fix, który podejrzewał Phileasa Fogga o napad na bank, nie musiałby się za nim uganiać dookoła świata, w oczekiwaniu na nakaz aresztowania, rzucając mu kłody pod nogi, by tylko opóźnić przejazd.
W wysokim i przeszklonym wieżowcu zwanym New Scotland Yard, głównej siedzibie policji wita mnie inspektor Paul Fuller, szef wydziału ekstradycji, który wyjaśnia dzisiejsze mechanizmy aresztowania przestępców uciekających za granicę.

Imperium skurczyło się i policja brytyjska nie ma już jurysdykcji w innych krajach, nie może aresztować nikogo poza granicami. Co zatem dzieje się w sytuacji, gdy ktoś okrada np. Bank of England, podejrzewacie, że był to obywatel brytyjski, który teraz ucieka przez Europę, Egipt aż do Indii?
- Poprosimy lokalne władze, by go odnalazły. Kiedy go zlokalizują, występujemy do brytyjskiego sądu o nakaz aresztowania – wyjaśnia detektyw. - W Europie jest to łatwe, wystarczy Europejski Nakaz Aresztowania. Zjednoczone Królestwo nie jest w strefie Schengen, dlatego za policję o nakaz występuje Koronna Służba Prokuratorska. W innych krajach system ten jest bardzo prosty w użyciu, każdy pracujący w organach ścigania może go użyć. Gotowy nakaz przesyłamy do kraju, gdzie ukrywa się podejrzany, i to jest ich odpowiedzialność, by nakaz wyegzekwować, wytropić i złapać daną osobę.
Detektyw Fix z książki Verne`a nie mógł aresztować Fogga, bo czekał na przesłanie z Londynu nakazu, najpierw w Egipcie, a później, kiedy papier nie dotarł na czas, zmuszony był wsiąść z podejrzanym na statek do Indii, by tam ponownie podjąć próbę aresztowania.
- Cóż, trochę się od tego czasu zmieniło. Nakaz może być uzyskany nawet w godzinę – mówi detektyw Fuller. – Zjednoczone Królestwo ma umowy z różnymi krajami np. z Ameryką, Kanadą, Australią. Owszem, jest kilka krajów w Afryce, z którymi nie ma takich umów np. Somalia czy Ruanda. W takich sytuacjach ekstradycja staje się problematyczna, ale wciąż możliwa.
Od czasów książkowej podróży, świat przekonał się o potrzebie wzajemnej współpracy w ściganiu przestępców. Decyzje o tym zapadły na najwyższych szczeblach:
- Jeśli jesteś np. śledczym we Francji, tropisz sprawców napadu na bank, i wiesz, że świadek znajduje się w Londynie, kto zbierze jego zeznania? To nie będą Francuzi, oni tu nie przyjadą. Zrobimy to dla nich – wyjaśnia inspektor. - Zapobiega to wzajemnemu wchodzeniu sobie w drogę.
- Tak samo działa to w Zjednoczonym Królestwie. Mój wydział jest odpowiedzialny za aresztowanie przestępców poszukiwanych w innych krajach, a przebywających na naszym terenie. W tym roku mamy rekordową ilość 1800 takich nakazów z całego świata.