Elżbieta
6.09.2009Kilka starszych zdjęć z urodzin miłościwie nam panującej, odnalezionych na dysku:



A ja co? Gonitwa, praca, dom, pisanie. Pięknie jest.
Kilka starszych zdjęć z urodzin miłościwie nam panującej, odnalezionych na dysku:



A ja co? Gonitwa, praca, dom, pisanie. Pięknie jest.
80 dni, 80 języków, dziesiątki wywiadów, 14 rozdziałów, 280 stron, 520 tysięcy znaków, Londyn i ja - to wszystko musi do końca listopada ułożyć się w całość.
To będzie coś!!!

Taa…
Mimo lejącego się w Londynie żaru z nieba, wszystkie moje projekty zostały zamrożone. Na placu boju pozostał tylko jeden, najważniejszy. Dla niego wstaję o codziennie o 6 rano i nawalam w klawiry;)
W oczekiwaniu na pocztę z podpisanym kontraktem, czas spędzam w pracy i roztapiając się od gorąca, planuję na makietach kolejne numery magazynu:


I czekam. I piszę.
Jeżeli chodzi o “polo”, to do tej pory znałem tylko “disco”.
Aż tu nagle, po 70 latach nieobecności w Londynie, do klubu w Hurlingham Park, swojej kolebki, polo powróciło. Na rozegranym turnieju 4 miast pojawiły się reprezentacje Londynu, Nowego Jorku, Moskwy i Buenos Aires. “Gra królów” chce trafić na rynek masowy:
Polo nie było grane w tym klubie od drugiej wojny światowej, kiedy to boiska zostały zarekwirowane i zamienione na ogródki działkowe.
***
A ja właśnie powróciłem z Amsterdamu i nie wiem co się dzieje.
Odgarniam pajęczynę, którą ten blog zarósł i już jestem. Właściwie czekałem na wydarzenie wielkiej klasy, żeby do pisania bloga powrócić. Czekałem, czekałem i nic. Aż wreszcie:
To jest coś.
Kolejny trailer do nowej strony. Wiem, że wszystko to rozedrgane i spikselowane, ale cóż, takie zdjęcia się wtedy robiło. Klimat się liczy!;)
Powstaje nowa strona. A to jeden z jej elementów;)