Blogerki z Italii o londyńskiej integracji
Piątek, padziernika 10th, 2008Przez te 80 dni chciałbym oderwać się od “polskiego Londynu”. To nie jest proste, ale okazuje się, że nie tylko ja mam problem z wyrwaniem się z matni.
– Moje życie tutaj jest kompletnie inne niż we Włoszech – mówi Luisa, która mieszka w Londynie od dwóch lat. Zajmuje się produkcją reklam, oraz pisaniem bloga. – Nie tęsknię za bardzo.
Giulia, autorka bloga „Breakfast in London” planowała przyjechać do Londynu na 3 miesiące, by poprawić swój angielski. Została dłużej.
- Miałam dość Włoch. Pracowałam tam dla agencji informacyjnej, która mi nie zapłaciła. Chciałam się wyrwać.
Opowiadają o wtapianiu się w wielokulturowe miasto.
- Po przyjeździe od razu trafiłam we włoskie środowisko, a ono wygląda dokładnie tak samo jak w domu – mówi Giulia. - Zdałam sobie sprawę, że od tego nie da się uciec… Tacy jesteśmy: to nasz akcent, sposób gestykulacji, to, co jemy…
Luisa uważa natomiast, że to właśnie zaraz po przyjeździe ludzie chcą się bardziej integrować z przedstawicielami innych krajów, uczyć się języka. Szczególnie jeśli jest się singlem.
– Ja dopiero po czasie zaczęłam spędzać więcej czasu z Włochami, bo potrzebowałam kogoś, kto mnie zrozumie. Czasem musisz powrócić do czegoś stabilnego w życiu. Inaczej się gubisz.
- Na początku przyjeżdżając czujesz ulgę, bo opuściłeś coś, do czego nie chcesz wracać – kontynuuje Luisa. - Tam trudno było znaleźć pracę. W Londynie znalezienie dobrej pracy zajęło tylko 2 tygodnie. Pracuję w firmie, która ma 100 pracowników i jestem tam jedyną Włoszką. To mi się podoba.
- Teraz śledzę włoskie wydarzenia w Londynie, bo piszę dla włoskich magazynów. Ale mogę też starać się otworzyć ich oczy na resztę świata – podsumowuje Giulia. - Są dwa sposoby na spędzenie czasu w Londynie: Londyn włoski i międzynarodowy. Teraz jestem w tym drugim.






