Festiwal Cooltury vs Sępek Świata
Środa, marca 11th, 2009Oglądajcie zanim Polsat pokaże;)
Oglądajcie zanim Polsat pokaże;)
Na Festiwalu Cooltury pojawiła się Agnieszka Popielewicz i Natalia Lesz:

Kasia Cerekwicka:

Kasia Kowalska:

No i oczywiście Isabel:

fot. Jarek Sępek
Dzieło ostatnich tygodni i dni, odświeżona szata i wnętrze Cooltury, w które miałem niemały (!) wkład. Awans się jak najbardziej należał;)


W londyńskim descu mokną Mazuzy, taki zespół tanecny, co to paradował z okazji święta Lorda Mayora. Śmiesnie wyglądali, jakoś tak niezecywiście.
A myśmy chcieli z kolegami helikopter wynająć i Misia dostarczyć. Tylko mu się oczko odlepiło. Temu Misiu.









Zasnąłem wczoraj w nocnym autobusie, obudziłem się na pętli. Lekki spadek formy zdaje się ostatnio. Zaczyna mi się to wszystko wymykać z rąk. Pędzą kolejne tygodnie, strony do zapisania, wymyślenia, redagowania. I szybciej i więcej.
I co mam zrobić? Wrócić do swojego polskiego kokonu i dla złapania równowagi Mickiewicza recytować sobie cichutko:
Źle mnie w złych ludzi tłumie,
Płaczę, a oni szydzą;
Mówię, nikt nie rozumie;
Widzę, oni nie widzą!
Aaaaa… Nieeee…

– Nasze kino jest silnym elementem spajającym kulturę i przekraczającym granice - powiedziała nam o bollywoodzie Monika Kapli Mohta, dyrektor The Nehru Centre, głównego instytutu kulturalnego Indii na Wyspach. - Ono trafia prosto do serc wielu Brytyjczyków, otwierających się nie tylko na musicale bollywoodzkie, ale i na klasyczne produkcje, które pokazujemy w ramach obchodów 60-lecia niepodległości Indii w tym roku.
Mając to na uwadze, i szykując się do napisania o kinie hinduskim, w strugach deszczu wracałem do domu. A tu na moim przystanku, z którego odjeżdża normalnie autobus E1, stoi autokar Sindbad z wielkim wyświetlaczem mówiącym “LONDYN – POLSKA”. Wokół krzątają się ludzie, ładują bagaże, wyjeżdżają. Dyryguje nimi babeczka z krótkofalówką. O co chodzi? To już czas? Mamy wyjeżdżać? Autobusy jakieś popodstawiali, czy co?
- Wi ar szutink a muwi. De kamera is ower der, jor basstop is not hir - powiedziała do mnie Polka z radiostacją (zawsze rodaków poznaję i zdziwiło mnie, że ona nie poznaje).

Ale już wiedziałem co to jest. To jest kino polskie. “Londyńczyków” kręcą (rozmawiałem jakiś czas temu z Gregiem Zglińskim, reżyserem serialu, mówiąc, że ludzie w Londynie trochę się tego obrazu obawiają. Sąsiad pytał mnie np. ostatnio „co też oni wymyślili” i czy to przypadkiem nie zburzy to naszego „emigranckiego wizerunku”).
By zatem bronić tego „wizerunku”, pokazać, że jeszcze nie jesteśmy gotowi do powrotu, by nasze kino też stało się silnym elementem spajającym i przekraczającym granice, by trafiało do serc Brytyjczyków, postanowiłem zrobić jedno - emigranckie “kopytko”.
Wystawiając się na widok kamery, zacząłem chodzić po przystanku w tę i z powrotem z dwiema reklamówkami - pomarańczową, która jest metaforą (trudne słowo) i zieloną, która jest alegorią (jeszcze trudniejsze), tego, że wcale nam się do ojczyzny nie spieszy, mając do odkrycia cały Londyn.

Przejechali motocyklami Afrykę, Syberię i Kaukaz, a dziś poznali swoich idoli z dzieciństwa, na których zaproszenie znaleźli się w Londynie. Maciek Swinarski i jego koledzy z grupy „Enduro Nie Penia” wydali właśnie DVD z filmem o przeprawie przez Syberię.
Uwieczniona na filmie jazda przez bezdroża Rosji, a także m.in. Kazachstanu i Mongolii, została dostrzeżona przez brytyjskie wydawnictwo Aimimage.
– Jestem zaskoczony takim przedsięwzięciem, reklamą, zainteresowaniem dziennikarzy – mówił Maciek Swinarski, który przyznaje, że do motocyklowych podróży zainspirował go film „Mondo Enduro” widziany w dzieciństwie. Dziś na zaproszenie jego twórców znalazł się w Londynie. Ciepło o dokonaniach Polaków mówił Austin Vince, który sam dwa razy okrążył ziemię motocyklem, jako współautor filmów „Mondo Enduro” i „Terra Circa”.
– Oni mają świetny kontakt z ludźmi, są autentyczni, osiągnęli wszystko sami – mówił o polskich podróżnikach. Czy są lepsi niż Ewan McGregor, który miał w telewizji swój program o motocyklowych podróżach?
– Nie wierzę, że mnie o to pytasz… Jasne!
Polaków z ekipy „Enduro Nie Penia” chwalił także Chris Scott, autor kultowego i wznawianego od 20 lat podręcznika „Adventure Motorcycling Handbook”.

– Podziwiam tych gości i ich entuzjazm. Przebyli trudną trasę, ale widać, że mimo wszystko dobrze się bawili. Film, który stworzyli jest autentyczny, opowiada o Syberii, więc materiał musi być trochę surowy i żywiołowy.
Sam Chris Scott, nazywany czasem „Chris God” przez długie lata pracował jako kurier motocyklowy w Londynie. Jak sam przyznaje – jego pierwsza wyprawa na Saharę okazała się katastrofą. Dziś zna ją na pamięć i wydaje kolejną edycję swojej książki.